O księżach pozytywnie
Stało się niemal normą na NFŁ, że jesli o księżach, to tylko negatywnie. Wyszukuje się tendencyjnie ich ułomności, słabości i błędów. Oczywiście, one się zdarzają, ale przecież to nie jedyny obraz KK. i jego kapłanów. Jest i drugi…. wspaniałej i przykładnej służby Bogu i ludziom.
Ten temat założyłem właśnie dla tego aby zmienić wizerunek kapłana, zeby pokazać że nie są to li tylko ludzie źli i podli (taki obraz tu właśnie jest lansowany) że są kapłani ofiarni i wypełniający swoją służbę z pożytkiem dla środowiska dla którego pracują.
Zachęcam osoby obiektywne i życzliwe kościołowi o umieszczanie tu przykładów dobrej służby kapłańskiej. Jest ich wiele. Na początek zamieszczę wspomnienie o wspaniałym kapłanie i wielkim patriocie jakim był ks. ks. JAN ZIEJA. Pisałem już o nim tu na tym Forum w innym temacie. Pozwolę sobie jednak przypomnieć tę wspaniałą postać również w tym temacie.
W następnych odcinkach wspomnę o innych znanych mi kapłanach dla których mam wielki szacunek i uznanie za ich wspaniałą postawę.
“““““““““““““““““““““““““““““`
Wspaniałą postacią kapłana, patrioty, wielkiego Polaka, a jednocześnie człowieka niezwykle skromnego był ks. Jan Zieja, kapelan dwóch wojen, pułkownik Wojska Polskiego, biblista-dogmatyk, proboszcz z Polesia, a od roku 1945, proboszcz w nie odległym od Koszalina, Słupsku, w parafii św. Ottona. Był kapelanem Komendy Głównej AK, Batalionów Chłopskich, Naczelnym kapelanem ZHP ” Szare Szeregi”, działał w Radzie Pomocy Żydom ” Żegota”. Ziemie Odzyskane przedstawiały wówczas krajobraz szczególny. Na tereny opuszczone przez Niemców, zniszczone działaniami wojennymi, rabowane przez Armię Radziecką i polskich szabrowników, napływały transporty wysiedleńców z dawnych Kresów Wschodnich. Ludzi wyrwanych ze stron rodzinnych, pozbawionych dorobku swego życia, zagubionych i szukających kąta do dalszego życia. Pomocą i nadzieją dla nich był kościół, niosąc dobre słowo, życzliwość, i nadzieję na lepsze jutro. W tą niezwykle trudną rzeczywistość wszedł ks. Zieja. Wcześniej, po wybuchu Powstania Warszawskiego, ks. Zieja, pseudonim ” Rybak” służył pomocą duszpasterską wszędzie tam, gdzie było potrzeba, przy rannych, walczących, umierających, wśród oddziałów i w szpitalu, zawsze na pierwszej linij. Ranny w nogę, o kulach, odwiedza powstańcze oddziały i szpitale, niosąc ostatnią posługę umierającym. Gdy powstanie upadło, szpital ewakuowano do obozu przejściowego w Pruszkowie skąd ks. Jan Zieja uciekł do Lasek. Działał w organizacji ZMW “Wici”, niezbyt przyjaznej kościołowi, ciesząc się mimo tego, dużym autorytetem w tym środowisku. Ignacy Solarz, przywódca ruchu, twórca Uniwersytetu Ludowego w Gaci Przeworskiej, prosił go nawet o chrzest dla swojego dziecka. W 1976 r. był jednym z członków założycieli KORu. Wspominał go często Jacek Kuroń, a Adam Michnik mówił o nim tak :Przez te wszystkie lata pokazywał nam twarz kościoła, który przemawia językiem miłości i pojednania, a nie frazą klątwy i ekskomuniki. Ks. Jan Zieja zmarł 19. 10. 1991 roku.
Ps.
Czy postać takich kapłanów nie zasługuje na większą uwagę jak ci którzy zbładzą?
Add comment June 5th, 2009
![PlakatKoncertNorweskiZamek2009.jpg]](http://www.pliczek.lancut.org/nfm/Zdjecia/PlakatKoncertNorweskiZamek2009.jpg)
![94c2d981deda1cff.jpg]](http://images46.fotosik.pl/138/94c2d981deda1cff.jpg)